Zimowe zmęczenie nie musi nas pokonać. Psychologowie: kluczem jest aktywność dopasowana do siebie
Sezonowe spadki energii można skutecznie łagodzić, ale nie ma jednej metody dobrej dla wszystkich – podkreślają psychologowie. Ich zdaniem najważniejsze jest znalezienie takiej aktywności, która odpowiada naszym potrzebom, temperamentowi i aktualnej sytuacji życiowej. Równie istotne jest pełne zaangażowanie: dopiero ono pozwala realnie "naładować akumulatory".
W okresie zimowym wiele osób skarży się na zmęczenie, senność i obniżony nastrój. Krótkie dni, ograniczony dostęp do światła i niskie temperatury sprzyjają spadkowi energii. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że choć brak światła wpływa niekorzystnie na wszystkich, sposoby radzenia sobie z tym problemem powinny być zindywidualizowane.
Jak wskazuje prof. dr hab. Małgorzata Dobrowolska w wypowiedzi dla agencji Newseria, kluczowe jest rozpoznanie własnego rytmu dobowego i unikanie bezrefleksyjnego kopiowania cudzych rozwiązań. To, co pomaga jednej osobie – np. medytacja czy praca w skupieniu – niekoniecznie sprawdzi się u kogoś o innym temperamencie i potrzebie ruchu.
Psychologowie podkreślają, że warto szukać aktywności, które rzeczywiście sprawiają przyjemność i pobudzają do działania. Dla jednych będzie to masaż i inwestowanie w dobrostan ciała, dla innych sport, fitness, sztuki walki albo rozwijanie nowego hobby. Istotą jest nie sam wybór konkretnej formy spędzania czasu, lecz jej dopasowanie do własnych predyspozycji.
Eksperci zaznaczają także, że sama decyzja o podjęciu aktywności nie wystarczy. Aby przyniosła oczekiwany efekt, powinna być realizowana z pełnym zaangażowaniem. To właśnie intensywne, świadome uczestnictwo w wybranej czynności ma – jak wskazują psychologowie – generować energię potrzebną do walki z sezonowym osłabieniem.
Prof. Dobrowolska odwołuje się w tym kontekście do teorii Schaufeliego i Bakkera, zgodnie z którą jednym z kluczowych źródeł energii jest zaangażowanie w wykonywane działania. Niezależnie od tego, czy chodzi o pracę, odpoczynek, czas z rodziną czy codzienne rytuały, pełna obecność i koncentracja mogą wzmacniać motywację oraz poprawiać samopoczucie.
– Jeden pójdzie więc na masaże, zainwestuje w dobrostan ciała, a inny powie: ja bym chciał znaleźć jakieś hobby, zapiszę się na przykład na sztuki walki, strzelanie czy fitness. Cała idea polega na tym, żeby dostosować tę aktywność do tego, kim jesteśmy, czego potrzebujemy, ale jeśli już się na cokolwiek decydujemy, to róbmy to na sto procent, bo to wytworzy w nas energię i pozwoli nam walczyć z sezonowymi spadkami energii – mówi prof. dr hab. Małgorzata Dobrowolska.
– My czerpiemy energię nie tylko z jedzenia, z picia i ze światła, ale także właśnie z zaangażowania. Jego komponentami są trzy piękne zjawiska, po pierwsze, wigor, który daje nam fajny vibe, po drugie – zaabsorbowanie, wejście w głęboki stan flow i ostatnie to jest oddanie, czyli poczucie sensu tego, co robimy. To jest najsensowniejszy kierunek na dziś: znajdź sobie taką aktywność, która będzie ci dawać efekt flow, czyli efekt rozbudzenia, pobudzenia, dobrej energii – dodaje psychoterapeutka.
Jak wyjaśnia psychoterapeutka, zaangażowanie składa się z trzech elementów: wigoru, czyli energii i "dobrego vibe’u", zaabsorbowania, które prowadzi do stanu flow, oraz oddania – rozumianego jako poczucie sensu tego, co robimy. To właśnie połączenie tych czynników ma sprzyjać odzyskiwaniu sił i budowaniu trwałej odporności na sezonowe spadki energii.
Zdaniem specjalistów najlepszą strategią na zimowe przesilenie jest więc poszukiwanie własnych "żywiołów" – takich form aktywności, które budzą, angażują i dają satysfakcję. W praktyce oznacza to odejście od modnych uniwersalnych recept na rzecz świadomego wyboru tego, co naprawdę działa w naszym przypadku.