Depresja kosztuje gospodarkę miliardy. Eksperci: zdrowie psychiczne stało się wskaźnikiem ekonomicznym
Zdrowie psychiczne przestało być wyłącznie tematem medycznym i coraz wyraźniej staje się także kwestią gospodarczą. Skala absencji, spadku produktywności i rosnących wydatków na świadczenia pokazuje, że depresja i zaburzenia lękowe wpływają nie tylko na życie pacjentów, ale również na kondycję rynku pracy i finansów publicznych. Przy okazji Światowego Dnia Walki z Depresją (23 lutego) eksperci zwracają uwagę, że choć świadomość społeczna rośnie, tempo zmian w dostępie do opieki psychiatrycznej wciąż jest niewystarczające.
– Czy zdrowie psychiczne dzisiaj jest wskaźnikiem gospodarczym, a nie tylko medycznym? Zdecydowanie tak. Twarde dane pokazują, jakie straty i koszty ponosimy jako społeczeństwo globalnie – mówi agencji Newseria Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.
12 mld straconych dni pracy rocznie na świecie
Skalę problemu kosztów pośrednich wynikających z zaburzeń depresyjnych obrazuje raport WHO z 2024 roku. Wynika z niego, że z powodu lęku i depresji każdego roku na świecie traconych jest 12 mld dni roboczych. Koszt utraconej produktywności szacowany jest na około 1 bln dolarów.
To dane, które – jak podkreślają eksperci – pokazują, że zdrowie psychiczne powinno być traktowane jako jeden z kluczowych elementów polityki społecznej i gospodarczej.
Polska: ponad 1,2 mln chorych i rosnące koszty absencji
W Polsce, według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, na depresję choruje 1,285 mln osób. To jednak liczba obejmująca wyłącznie osoby ujęte w systemie – rzeczywista skala problemu może być wyższa.
Równolegle rośnie liczba zwolnień lekarskich związanych z depresją. W latach 2013–2024 liczba dni absencji wzrosła z 5,4 mln do 8,5 mln. Coraz częściej zaburzenia depresyjne prowadzą też do trwałej utraty zdolności do pracy i przechodzenia na rentę. Z danych ZUS wynika, że w latach 2020–2024 nakłady na renty socjalne z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wzrosły z 2 do 2,7 mld zł.
– Te zwolnienia nie są takie jak w przypadku klasycznych chorób, gdzie po tygodniu–dwóch tygodniach człowiek wraca, ale leczenie i rehabilitacja psychiczna trwają dużo dłużej i wymagają wyjątkowego zaopiekowania, są bardziej rozłożone w czasie – mówi ekspert.
Depresja w pracy nadal bywa bagatelizowana
Obciążenie związane z depresją nie kończy się na samej chorobie. Osoby chore często mierzą się także z lękiem przed oceną i reakcją otoczenia – także w miejscu pracy.
Jak wskazuje raport z badania stygmatyzacji chorych z zaburzeniami ośrodkowego układu nerwowego, opracowany w 2024 roku na potrzeby kampanii "Wyprostuj spojrzenie", ponad połowa respondentów uznała, że osoby cierpiące na depresję, schizofrenię i padaczkę borykają się z izolacją społeczną. Autorzy raportu zaznaczają, że wiedza o depresji jest wysoka, a poziom stygmatyzacji spada, jednak nadal 22 proc. badanych określiło osoby cierpiące na tę chorobę jako leniwe (w tym 19 proc. kobiet i 26 proc. mężczyzn). Podobny odsetek odpowiedzi dotyczył opinii, że osoby z depresją "szukają problemów".
– Jeżeli pracownik znika ze swojej firmy, a potem wraca, to może zostać różnie przyjęty. Na przykład ze złością ze strony pracowników, bo "zostawiłeś nas". Mogą być też negatywne emocje ze strony pracodawcy: "przecież my tu mamy tyle pracy, a ty sobie depresję wymyśliłeś". Fakty są takie, że w społeczeństwie temat zdrowia psychicznego ciągle jest bagatelizowany i stygmatyzowany – podkreśla Piotr Szwędrowski.
Eksperci: potrzebna pilna zmiana rangi tego tematu w debacie publicznej
Zdaniem prezesa Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia jednym z najpilniejszych zadań jest nadanie problemom psychicznym odpowiedniej rangi w debacie publicznej.
– Jako fundacja staramy się w ramach różnych akcji pobudzać debatę publiczną na ten temat, żeby edukować nas dorosłych, że choroby związane ze zdrowiem psychicznym, z depresją to nie jest wstyd. Jeżeli ktoś jest chory na raka albo inną chorobę, to jesteśmy bardziej wyrozumiali w stosunku do takiej osoby. W stosunku do zdrowia psychicznego czasami o tym niestety zapominamy. Cieszę się, że mówimy o tym coraz głośniej, że ludzie znani, celebryci przyznają się bardziej otwarcie do problemów związanych ze swoim zdrowiem psychicznym – mówi prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.
Reforma psychiatrii i rola centrów zdrowia psychicznego
WHO przewiduje, że do końca tej dekady depresja będzie najbardziej rozpowszechnionym problemem zdrowotnym na świecie. To oznacza rosnącą presję na systemy ochrony zdrowia i konieczność lepszego dopasowania opieki do potrzeb pacjentów.
W Polsce od kilku lat trwa reforma psychiatrii. W psychiatrii dziecięcej kluczowym etapem było stworzenie od podstaw pierwszego poziomu referencyjnego, czyli sieci ośrodków wsparcia środowiskowego. W psychiatrii dorosłych najważniejszym elementem reformy jest odejście od hospitalizacji na rzecz pomocy ambulatoryjnej, dziennej lub domowej, dostępnej blisko miejsca zamieszkania.
– Od kilku lat obserwujemy bardzo ciekawy model centrów zdrowia psychicznego, który jest testowany już w ponad 100 miastach Polski. Niestety projekt ma, jak to w życiu bywa, kiedy mamy coś nowego w systemie, problemy finansowe. Ale w ciągu kilku lat ten pilotaż bardzo się sprawdził i jeśli będzie dalej się rozwijał, to bardzo dobrze rokuje – ocenia ekspert.
Pilotaż centrów zdrowia psychicznego (CZP) działa od 2018 roku i jest najdłuższym takim testem w historii polskiej opieki zdrowotnej. Jesienią ubiegłego roku zapadła decyzja o przedłużeniu pilotażu do końca 2026 roku, po czym ma on stać się rozwiązaniem systemowym. Według danych z 5 stycznia 2026 roku w kraju funkcjonuje 117 takich ośrodków, obejmujących zasięgiem nieco ponad połowę dorosłej populacji. Pod koniec lutego Ministerstwo Zdrowia opublikowało raport końcowy zespołu ekspertów dotyczący przyszłości CZP, zawierający m.in. rekomendacje dotyczące modelu finansowania po zakończeniu pilotażu.
Jak podaje resort zdrowia, centra zdrowia psychicznego to miejsca, w których "można uzyskać natychmiastową, bezpłatną pomoc w związku z problemami ze zdrowiem psychicznym przez całą dobę, bez konieczności posiadania skierowania lub wcześniejszego umawiania wizyty. Zakres pomocy w CZP obejmuje, odpowiednio do potrzeb, wizyty w poradni zdrowia psychicznego, pobyt na oddziale dziennym lub całodobowym, a także wsparcie zespołu leczenia środowiskowego, który odwiedza pacjentów w ich domach, by wspierać zarówno pacjentów, jak i ich rodziny. CZP dedykowane są osobom powyżej 18. roku życia".
Kolejki, niedobór psychiatrów i koszt prywatnego leczenia
Eksperci podkreślają, że trwałe umocowanie CZP w systemie ochrony zdrowia jest szczególnie ważne, ponieważ dostęp do pomocy psychologicznej i psychiatrycznej poza tym modelem nadal bywa ograniczony przez długi czas oczekiwania.
– Mamy olbrzymi niedobór psychiatrów. Psychologów jest coraz więcej. Reprezentują oni różne nurty psychologiczne, a każdy z nas ma swoją "urodę psychologiczną". Jeśli nie trafimy do właściwego psychologa, nie otrzymamy odpowiedniej pomocy, to możemy już nie spróbować ponownie. Psychoterapeutów też na szczęście jest coraz więcej, ale kolejki się nie zmniejszają. Jeśli chodzi o system finansowany przez NFZ, nie licząc centrów zdrowia psychicznego, niestety czas oczekiwania w zależności od regionu potrafi być wyjątkowo długi – podkreśla Piotr Szwędrowski. – Prywatne leczenie to olbrzymi wydatek. Regularne wizyty specjalistyczne mogą kosztować nasz budżet domowy bardzo dużo pieniędzy, bo to jest często długi proces.
Rosnąca liczba zachorowań, wysokie koszty społeczne i ekonomiczne oraz ograniczona dostępność pomocy sprawiają, że zdrowie psychiczne staje się jednym z najważniejszych wyzwań publicznych najbliższych lat – zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla całej gospodarki.